środa, 24.05.2017

#8 Skazany na sprawiedliwość

#8 Skazany na sprawiedliwość

Opowiadanie pisze

Michał Krasnowski

Dwa tygodnie później wizjer w stalowych drzwiach celi Bezimiennego odsunął się raptownie. Ciekawskie oko sierżanta policji spojrzało do wnętrza celi, uważnie się rozglądając. Po chwili wizjer zasunął się. Zamek drzwi chrupnął głośno, otwierając drzwi. Bezimienny leżał, podpierając głowę ręką.

Pakuj się, wychodzisz – powiedział sierżant, po czym opuścił celę i zamknął drzwi. Bezimienny zaczął pakować swoje rzeczy, po czym wyszedł na wolność.

Przed aresztem czekał na niego Prokurator. Bezimienny podszedł do niego i stanął obok bez słowa, grzebiąc w płaszczu, w którym znalazł pomiętą paczkę papierosów, niestety bez zawartości. Stali tak dłuższą chwilę. W końcu Prokurator wykrzesał z siebie:
Słuchaj, ja wiedziałem, że to nie ty, tylko… – tłumaczył się Prokurator czując ucisk w gardle, ale Bezimienny mu przerwał.
Daj spokój. To już nieistotne. Kto tym razem? – spytał Bezimienny.
Nie wiem – odpowiedział Prokurator.
Jak to nie wiesz? – dopytywał Bezimienny.
Nie da się tego określić – stwierdził Prokurator.
Mów wreszcie do rzeczy. Nie mam nastroju do rozwiązywania zagadek – zirytował się Bezimienny.
Widziałeś kiedyś mięso mielone? To tak właśnie wyglądał ten człowiek… – wydusił z siebie Prokurator.

Bezimienny popatrzył na niego, po czym Prokurator spuścił wzrok i dodał:
Przepraszam.
Zapadła niezręczna cisza. Bezimienny ją przerwał, pytając:
Wiesz w czym tkwi problem?
Prokurator spojrzał na niego pytająco, dlatego Bezimienny kontynuował:
Jesteśmy zawsze o krok do tyłu. Może nawet dwa. Nie wykazujemy żadnej inicjatywy poza czekaniem na kolejną ofiarę. Czas z tym skończyć.
Co zamierzasz? – spytał Prokurator.
Zamierzam ich dorwać! – krzyknął Bezimienny.
Za wszelką cenę! – dodał energicznie.

Prokurator pokiwał głową w geście zrozumienia, ale i zaniepokojenia. Odwrócił wzrok, milczał i patrzył w dal przez strugi deszczu. Poranek był bowiem szary, chłodny i deszczowy.

Ciąg dalszy nastąpi…

© autor/źródło: Michał Krasnowski; opracowanie/korekta: Portal Zamojski
Zobacz także:
  • #11 Zamknąć za sobą drzwi

    #11 Zamknąć za sobą drzwi

    Bezimienny wisiał do góry nogami na marynarskim, grubym sznurze w ciemnej piwnicy. Mrużył oczy, chcąc obudzić się z otępienia. Świat wokół kręcił się jak w karuzeli. Ledwie odzyskał resztki świadomości, a patrząc jak przez mgłę ujrzał dwie znajome postacie.