niedziela, 07.10.2018

Czas skończyć z łagodnymi wyrokami dla pedofilów

Księża-pedofile powinni być karani tak samo, jak inni przestępcy seksualni
Księża-pedofile powinni być karani tak samo, jak inni przestępcy seksualni fot. ambrozinio, fotolia.com (archiwum)

Autor felietonu:

Michał Krasnowski

Co pewien czas media informują o kolejnych przypadkach pedofilii wśród księży oraz szokująco łagodnych wyrokach w tych sprawach. Dlaczego ta grupa zawodowa jest – jak się wydaje – traktowana ulgowo?

Ksiądz Roman B. poznał Kasię w szkole na lekcjach religii. Tam uznał, że nieśmiała dziewczynka z biednego domu będzie idealna do spełnienia jego potrzeb. Zabrał ją od rodziców do innej miejscowości pod pozorem zapewnienia nauki w dobrej szkole, a następnie zrobił z niej niewolnicę seksualną – więził i gwałcił, a gdy zaszła w ciążę załatwił aborcję.

Początkowo ksiądz Roman B. został skazany na 8 lat pozbawienia wolności. Gdy odwołał się od wyroku, złagodzono mu karę do 4,5 roku, a po kolejnej apelacji złagodzono jeszcze do czterech lat. Roman B. wyszedł na wolność w 2012 roku, ale był księdzem aż do 2017. To jednak nie koniec sprawy.

Jak to bywa zazwyczaj, resocjalizacja pedofila zakończyła się niepowodzeniem. Dziennikarska prowokacja dowiodła, że Roman B. po wyjściu z więzienia flirtował z dziećmi na Facebooku. Właśnie dlatego uważam, że takie osoby powinny być trwale usuwane ze społeczeństwa. Za gwałt na dziecku i często zmarnowanie mu reszty życia powinna grozić kara śmierci.

Czas skończyć z bezkarnością

Zastanawiam się, dlaczego niektórzy sędziowie litują się nad księżmi-pedofilami, wydając łagodne wyroki (często nawet w zawieszeniu!) lub łagodząc je po apelacji. Wszyscy przestępcy, niezależnie od wykonywanego zawodu, statusu materialnego czy tzw. „trudnego dzieciństwa”, powinni być traktowani tak samo. W tym miejscu posłużę się pewnym cytatem:

„Sprawiedliwym nazywa się takie postępowanie w stosunku do innych osób, w którym świadczy się innym jakieś dobro, czy ewentualnie uzasadnione zło, nie kierując się względami na to, z jaką indywidualnie osobą mamy do czynienia w danym przypadku, lecz w taki sam sposób traktując wszystkie osoby, które wykazują jakieś jednakowe właściwości z przyjmowanego punktu widzenia. (...) Inaczej mówiąc, sprawiedliwość sprowadza się do traktowania ludzi według określonej formuły, a nie w sposób arbitralny, tzn. w zależności od tego, z kim indywidualnie mamy do czynienia.”

— S. Wronkowska, Z. Ziembiński, Zarys teorii prawa, Poznań 2001, s. 95.
Por. szerz. Ch. Perelman, O sprawiedliwości, Warszawa 1959, passim.

Zasada ograniczonego zaufania

Kiedy widzimy księdza, trenera, znanego reżysera lub jakąkolwiek inną osobę powszechnie uznawaną za autorytet, nie powinniśmy od razu zakładać, że ta osoba na pewno nikogo nie skrzywdzi. Zło często występuje pod płaszczykiem dobra. Puentą tego felietonu niech będą słowa Edgara Allana Poe: „Czy to co widzimy okiem jest prawdą, czy snem głębokim?”.

© autor/źródło: Michał Krasnowski; opracowanie/korekta: Portal Zamojski
Zobacz także: