W poniedziałek powitaliśmy 2019 rok. Miejska impreza sylwestrowa w Zamościu, zorganizowana na Rynku Wielkim, była inna niż dotychczasowe imprezy tego typu. Jak oceniam te zmiany?

Tuż przed północą odwiedziłem Rynek Wielki, aby osobiście sprawdzić, jak wypadła impreza, która była powszechnie krytykowana przez internautów już na etapie publikowania zapowiedzi przez lokalne media.

Po pierwsze, od samego początku podobał mi się pomysł zaproszenia do Zamościa artystów wykonujących – jak to określił prezydent Andrzej Wnuk – „bardziej ambitną muzykę”. W ten sposób Zamość zerwał łatkę miasta disco polo, doklejoną zresztą niesłusznie, bowiem to właśnie w Zamościu mamy najstarszą w Polsce działającą orkiestrę symfoniczną.

Po drugie, oceniam pozytywnie pokaz laserowy. Trwał kilkanaście minut, był wzbogacony ciekawą muzyką, stworzył świetny klimat do powitania nowego roku. Wraz z rozpoczęciem pokazu ktoś za kamienicami odpalił fajerwerki, odpalano je także na samym Rynku po północy. To pokazało, że tradycja odpalania fajerwerków jest nadal silna, ale kropla drąży skałę…

Podsumowując – uważam, że organizatorzy wykazali się sporą odwagą, a sama impreza była udana, pomimo odrobinę niższej frekwencji. Oczywiście każdy ma prawo do własnej opinii, do własnej wizji takiej imprezy.

Michał Krasnowski