Zabójstwo prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza jest wydarzeniem wstrząsającym. Pogrzeb zorganizowano pięknie i uroczyście, ale czy osoby publiczne nie kierują debaty ws. tego zabójstwa na niewłaściwe tory?

Obserwując debatę publiczną odniosłem wrażenie, że politycy różnych opcji nie potrafili ugryźć się w język i ograniczyć się do kilku słów kondolencji. Zaczęło się wzajemne formułowanie oskarżeń o tzw. „mowę nienawiści”, która rzekomo miała doprowadzić do tego zabójstwa. W Zamościu kilkoro radnych zaproponowało, aby w szkołach – wzorem niektórych innych miast – przeprowadzić lekcje na temat właśnie „mowy nienawiści”.

Myślę, że dużo bardziej potrzebne byłoby przeprowadzenie rzeczowej dyskusji nad konkretnymi zmianami w kodeksie karnym. Nie ukrywam, że jestem zwolennikiem kary śmierci. Czy Stefan W. dokonałby zbrodni na Pawle Adamowiczu, gdyby kara śmierci już obowiązywała? Trudno powiedzieć. Być może zadziałałaby funkcja prewencyjna tej kary, a być może nie. Pewne jest jednak to, że w sprawie Pawła Adamowicza mamy do czynienia z zamordowaniem niewinnego człowieka. Z tego powodu uważam, że sprawiedliwości stałoby się zadość tylko wtedy, gdyby sprawca sam został pozbawiony życia, oczywiście po przeprowadzeniu procesu.

Apeluję do różnych autorytetów: zacznijcie wreszcie mówić o tym, co naprawdę ważne, zamiast posługiwać się frazesami, wykonywać puste gesty przed kamerami i nakręcać niezdrową atmosferę w społeczeństwie.

Michał Krasnowski