wtorek, 05.05.2015

„Pokazaliśmy, jak robić duże eventy” – wywiad z prezydentem Zamościa

Prezydent Zamościa Andrzej Wnuk
Prezydent Zamościa Andrzej Wnuk fot. Adrian Such (archiwum)

O wrażeniach po majówce, planach na kolejne imprezy i Bułgarach handlujących bielizną – z prezydentem Zamościa Andrzejem Wnukiem rozmawia Adrian Such.

Za nami wielka majówka. W piątek, kiedy rozpadał się deszcz, wśród dziennikarzy mówiło się, że na koncert przyjdzie zdecydowanie mniej osób niż mogłoby przyjść przy ładnej pogodzie. Stało się jednak inaczej. Zaskoczyła Pana frekwencja?

Tak, byłem bardzo pozytywnie zaskoczony ilością widzów, pomimo padającego deszczu. Nasze zamojskie zespoły Veegas i Solaris ściągnęły prawie tylu widzów, co gwiazda wieczoru – zespół Boys.

Obserwowałem zachowanie publiczności i wygląda na to, że wszyscy bawili się świetnie zarówno w rytmach disco polo, jak i przy muzyce popowej i rockowej…

Założeniem tego typu imprez jest, aby każdemu widzowi zaproponować coś ciekawego. I ta oferta będzie utrzymana w kolejnych tego typu eventach. Było disco polo, był rock, ale wieczorem, 3 maja mieliśmy też świetny koncert naszej Orkiestry Symfonicznej w kościele ojców Franciszkanów.

Podczas swojego wystąpienia na scenie ujawnił Pan, że w Zamościu odbędzie się w tym roku jeszcze 14 dużych imprez. Nie ukrywam, że zaskoczyły mnie te słowa. Chodziło o „standardowe” wydarzenia typu Eurofolk i Zamojskie Lato Teatralne, czy coś zupełnie nowego, w rodzaju sobotniego koncertu z ogólnopolskimi gwiazdami?

Część to standardowe, poddane lekkiemu liftingowi imprezy, jak np. specjalna edycja Lata Teatralnego z mieszkańcami w roli aktorów w adaptacji Romea i Julii, a część to nowe imprezy czy powracające po latach, jak np. festiwal streetballu czy Lato z Radiem. Specjalnie wydaliśmy krótką ulotkę, aby zarówno mieszkańcy jak i turyści mogli się skoncentrować na tych dużych koncertach, co nie znaczy, że mniejsze wydarzenia pomijamy. Wprost przeciwnie, pracujemy nad tym, żeby nie tylko w weekendy, ale i na tygodniu scena na Rynku Wielkim tętniła życiem.

W prywatnej rozmowie powiedział mi Pan, że „w mieście musi się coś dziać”. Chce Pan w ten sposób zatrzymać w Zamościu młodzież po maturze, czy po prostu przyciągać turystów?

I jedno i drugie. Pokazaliśmy majówką, jak robić duże eventy i jak ściągać do Zamościa turystów. Nasze instytucje kultury – muzea i ZOO zanotowały rekordy frekwencji, na Starym Mieście trzeba było zapisywać się w kolejce do wolnego stolika w restauracji, zaś w hotelach praktycznie nie było wolnych miejsc. To wszystko jednak służy także mieszkańcom – lepiej i przyjemniej im się żyje w mieście, gdzie są rozrywki, ale i dochody z turystyki.

Imprezy imprezami, ale po nich następuje szara codzienność. Powrót zielonego rynku – to jedna z Pana obietnic wyborczych. Wszystko miało działać od 1 maja…

Od początku mówiłem, że deadline to początek maja. Staraliśmy się, aby ryneczek ruszył od 1 maja, ale się nie udało. Mam nadzieję, że 8 maja zrobię tam pierwsze zakupy, do czego zapraszam też naszych mieszkańców.

Redaktor Robert Marchwiany w swoim felietonie przytoczył argument przeciwników zielonego rynku, zacytuję: „na Starym Mieście czeka nas drugie Mokre w postaci tłumu Bułgarów handlujących bielizną, co do reszty zniszczy nasz rodzimy handel”. Brzmi groźnie…

I na szczęście jest kompletnie nieprawdziwe. Bułgarzy pojawią się tylko wtedy, jeśli zdecydują się handlować warzywami i miejscowymi, lokalnymi produktami, bo tylko taką funkcję przewidzieliśmy dla tego obiektu w regulaminie. No i najważniejsze – nie pozwolimy na to, aby handlowali na czarno, czyli nie płacąc podatków.

Na dzień dzisiejszy jesteśmy po rozmowach z wieloma podmiotami, którzy chcą się tam wystawiać i jestem dobrej myśli – będą to lokalni przedsiębiorcy, rolnicy i na przykład działkowcy, którzy chcą mieć własne stoisko.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Z prezydentem Zamościa rozmawiał Adrian Such.

© autor/źródło: Portal Zamojski; opracowanie/korekta: Portal Zamojski
Zobacz także: